niedziela, 27 kwietnia 2014

Patriotyzm..

mój własny!


Jestem patriotką. Tak mam od urodzenia. Dobrze jest być patriotką i mieszkać w kraju z którego jest się dumnym. A ja z Polski jestem niezwykle dumna. Dumna jestem ze zmian jakie udało nam Polakom, jako narodowi, się przeprowadzić. Dumna jestem ze swoich znajomych i przyjaciół, wszyscy razem i każdy osobno są cudni. Z tego, że mamy i góry, i morze. Że mamy wiosnę, lato, jesień, i jeszcze przedwiośnie. No ale niestety zimą nie jestem patriotką. Zimą marzę o każdym innym miejscu na świecie, gdzie jest ciepło. Mój patriotyzm rozkwita wiosną i doskonale znosi zimę taka jak ta, tegoroczna. Piłsudski, kiedyś powiedział o sobie "Choć nieraz mówię o durnej Polsce, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę". Układając te słowa w swych myślach ułożył je też dla mnie. Ale schodząc na ziemię nie napiszę dzisiaj o Janie Pawle II i o kanonizacji, chociaż to wielki człowiek i wielkie rzeczy czynił. Napiszę o czymś co mój patriotyzm podnosi do rangi wysokiej niczym cesarski tron. Młoda kapusta i ogórki małosolna, i jeszcze konwalie. Rety uwielbiam. Dzisiaj zrobiłam pierwszą młodą kapustę. Kupiłam do niej pęczek koperku tak ogromny i pachnący, że musiałam na nowo przypomnieć sobie, że takie istnieją. Zjadłam też własnej roboty, ogórka małosolnego. Pysznego, soczystego... i ostatniego z pierwszego słoja w tym roku. I udało mi się powąchać konwalii.... o tak jestem ogromną patriotką. Bo czy w takiej sytuacji można nią nie być? :)

czwartek, 3 kwietnia 2014

Woda


Uśredniając ciało dorosłego człowieka w ok. 60% składa się z wody, ciało noworodka w ok. 75%. W tylu samo procentach (75%) mózg złożony jest z wody. Bez niej człowiek może przeżyć maksymalnie 7 dni. Już ubytek wody mieszczący się w granicach 2-4% może zaowocować zawrotami głowy, utrudnioną mową, zaburzeniami widzenia, nudnościami, utratą elastyczności skóry, utratą sił. Woda jest niezbędna do życia. Niezastąpiona, podstawowa substancja. Nic więc dziwnego, że tylko w Polsce, rynek wód butelkowanych rocznie jest wart 3 mld złotych. Nie wiem czy to marketing, czy chęć wiary w spiskowe teorie dziejów, czy trochę jedno i drugie, ale bardzo łatwo jest się złapać na lep przekonania, że woda w butelce jest najzdrowsza, najlepsza. Łatwo wierzyć, że kranówka to samo zło i bez filtra nie podchodź. A nawet z filtrem gotuj i zabijaj wszystko co tam jest. Trochę to rozumiem. Chcemy tego co dla nas najlepsze. Kranówka nie ma dobrego PR, trudno jest jej się przebić. A piszę to, bo czy zdajemy sobie sprawę ile wydajemy na wody w butelce? I nie chodzi mi nawet o nasze osobiste pieniądze. Chodzi mi o surowce użyte do produkcji tej butelki, do przewozu wody. Rozumiem to zarobek dla wielu ludzi ale czy jest tego wart? Nie, nie potępiam wód w butelkach. One są fajne ale kranówka też jest super. U mnie wszystko zaczęło się jeszcze w dawnej młodości, kiedy po raz pierwszy zadałam sobie pytanie czy skoro mogę myć owoce w TEJ wodzie to mogę ją pić? Czy powinnam jednak myć je w gotowanej? W odpowiedzi czasami podpijałam kranówę, głównie do jakiś musujących tabletek. A czy wy piliście kranówkę? Taka zimną, jeszcze z kranu? Ja od roku pijam codziennie, traktując ją jako główne źródło wody w życiu. Pijam zimną, nieprzygotowaną. Żyję, wyniki krwi mam dobre, tak samo jak samopoczucie. Polecam. Poza tym... mi kranówka smakuje, może to kwestia świetnych oczyszczalni, a może nowych rur w moim bloku? Nie wiem. Fakt faktem jest taki, że pijam kranówkę i zachęcam innych do tego samego. Jest tylko jedna, jedyna zasada. Pić można tylko wodę zimną. Ta ciepła przechodząc przez kotły staje się na tyle zanieczyszczona, że nie powinniśmy jej pić.
A może tego, że rzadko pijam ją samą. Uwielbiam wody smakowe. Woda z cytryną to zbawienny dla skóry klasyk. Woda z ogórkiem, miętą i limonką to orzeźwiająca rozkosz. Woda z kiwi trochę mnie zaskakuje. Woda z pomarańczą... no cóż to doskonała woda z pomarańczą.

niedziela, 23 marca 2014

Pas d`excuses


Dawno temu, ale przecież nie aż tak dawno, uczyłam się języka francuskiego. Pięknego, dumnego języka miłości. Języka kraju w którym fotografia jest prawdziwą sztuką. Kraju w którym Minister Kultury w wywiadzie powiedziała, że szukają narzędzi, żeby w mediach były lepsze fotografie. Języka w którym pisał Balzac. Nie będę skrywać się za kotarą fałszywej skromności. Według nie tylko mnie jednego z najpiękniejszych języków świata. Niektórzy mówią, że nauka w las nie idzie. Moja była bardzo delikatna i w las poszła. Poszła i zabłądziła tracąc kontakt ze światem. Minęło kilka lat, ja potrafiłam już tylko z bezbłędnym akcentem powiedzieć "je ne parle pas francais". Kto wie i może tak by zostało i mój talent do wymowy francuskiej pozostałby tylko w sferze wspomnień oraz tego jednego jedynego zdania, które pamiętałam.
Całe szczęście wydarzyło się kilka rzeczy. Pierwsza z nich początkująca cały szereg zdarzeń to to, że przeglądałam stronę pravda.com.ua czytając o sytuacji w moim drugim po Polsce ukochanym kraju. Wtedy zaświtała mi myśl o moim życiu, zmianach, różnych drogach i gdzieś tam pojawił się żal, że jednak ten francuski język tak niedbale został przysypany przez codzienność. Czysty żal, że już w nim nie porozmawiam. Pojawił się tak jak wiele myśli się pojawia. Ta była tylko odrobinę żywsza jednak została trochę głębiej. A jednak z książek nie lubię się uczyć języków. Mogę sobie coś przypomnieć nie na nowo wbić do głowy. Całe szczęście wieczór później spotkałam się z przyjaciółką, która niedbale powiedziała, że wykupiła sobie kurs francuskiego na babbel.com i że może też bym to zrobiła to jak się obie podszkolimy (ona sobie przypomni a ja się nauczę na nowo) będziemy mogły razem się uczyć. I wiecie trochę nieprzekonana weszłam na stronę, przejrzałam i wykupiłam kurs. W tym wypadku miałam łatwo, bo dostałam jasne i klarowne wskazówki, które trafiły na podatny grunt. To wszystko było tak oczywiste jakby samo życie chciało, żebym jednak mówiła w tym pięknym, szlachetnym języku. Odpowiedni temat w odpowiednim momencie. Musiałam tylko za nim podążyć. Zagłębiem teraz poziom A1 i widzę postępy! Umiałabym na nowo przeprowadzić nieskomplikowany dialog, powiedzieć czym się zajmuję i prawdopodobnie zamówić sobie kawę. Jest super! A wszystkim szukającym dobrej platformy do nauki języka tą serdecznie polecam! Kolega w rok, dzięki niej zaczął mówić po hiszpańsku! Poważnie, chociaż nie ukrywajmy On ma wielki talent językowy i spotyka się z hiszpańskim w pracy.
Aha, że są kursy stacjonarne pewnie skuteczniejsze, szybsze etc...No tak są ale ja cenię sobie swoją wygodę. Cenię nagłe pomysły wymagające zrealizowania w tym samym momencie


Żadnych wymówek.

poniedziałek, 3 marca 2014

Hello, Monday!




Dzień dobry, dobry wieczór wszystkim.

W dzień, w wieczór taki jak ten moja energia jest zdecydowanie ponad przeciętna. Ciekawe jak wasza? Moja jest jak energia słońca, w ciągłym ruchu, nieposkromiona, promieniująca daleko, bardzo daleko. Mimo tego, że dobra to nie jest to energia dobra na siedzenie w domu. Wiem, że w domu można robić wiele rzeczy (co wy robicie wieczorami w domu?) ale ja nie jestem najlepsza w robieniu takich wyzwalających energię, pomagających ją spożytkować. A to jest taka dobra, pozytywna energia na działania. A więc działam, tym bardziej by zająć myśli i nie myśleć o Ukrainie, której jestem szczerym orędownikiem. Działam pisząc, czy też raczej umieszczając tutaj pierwszy wpis. Kawałek internetu na moje przemyślenia. Zaznaczony! Już jest mój! Nie oddam. Nie oddam tak łatwo, a z pewnością nie oddam bez walki bo to całkiem cenny i przyjemny kawałek cyberprzestrzeni!