Dawno temu, ale przecież nie aż tak dawno, uczyłam się języka francuskiego. Pięknego, dumnego języka miłości. Języka kraju w którym fotografia jest prawdziwą sztuką. Kraju w którym Minister Kultury w wywiadzie powiedziała, że szukają narzędzi, żeby w mediach były lepsze fotografie. Języka w którym pisał Balzac. Nie będę skrywać się za kotarą fałszywej skromności. Według nie tylko mnie jednego z najpiękniejszych języków świata. Niektórzy mówią, że nauka w las nie idzie. Moja była bardzo delikatna i w las poszła. Poszła i zabłądziła tracąc kontakt ze światem. Minęło kilka lat, ja potrafiłam już tylko z bezbłędnym akcentem powiedzieć "je ne parle pas francais". Kto wie i może tak by zostało i mój talent do wymowy francuskiej pozostałby tylko w sferze wspomnień oraz tego jednego jedynego zdania, które pamiętałam.
Całe szczęście wydarzyło się kilka rzeczy. Pierwsza z nich początkująca cały szereg zdarzeń to to, że przeglądałam stronę pravda.com.ua czytając o sytuacji w moim drugim po Polsce ukochanym kraju. Wtedy zaświtała mi myśl o moim życiu, zmianach, różnych drogach i gdzieś tam pojawił się żal, że jednak ten francuski język tak niedbale został przysypany przez codzienność. Czysty żal, że już w nim nie porozmawiam. Pojawił się tak jak wiele myśli się pojawia. Ta była tylko odrobinę żywsza jednak została trochę głębiej. A jednak z książek nie lubię się uczyć języków. Mogę sobie coś przypomnieć nie na nowo wbić do głowy. Całe szczęście wieczór później spotkałam się z przyjaciółką, która niedbale powiedziała, że wykupiła sobie kurs francuskiego na babbel.com i że może też bym to zrobiła to jak się obie podszkolimy (ona sobie przypomni a ja się nauczę na nowo) będziemy mogły razem się uczyć. I wiecie trochę nieprzekonana weszłam na stronę, przejrzałam i wykupiłam kurs. W tym wypadku miałam łatwo, bo dostałam jasne i klarowne wskazówki, które trafiły na podatny grunt. To wszystko było tak oczywiste jakby samo życie chciało, żebym jednak mówiła w tym pięknym, szlachetnym języku. Odpowiedni temat w odpowiednim momencie. Musiałam tylko za nim podążyć. Zagłębiem teraz poziom A1 i widzę postępy! Umiałabym na nowo przeprowadzić nieskomplikowany dialog, powiedzieć czym się zajmuję i prawdopodobnie zamówić sobie kawę. Jest super! A wszystkim szukającym dobrej platformy do nauki języka tą serdecznie polecam! Kolega w rok, dzięki niej zaczął mówić po hiszpańsku! Poważnie, chociaż nie ukrywajmy On ma wielki talent językowy i spotyka się z hiszpańskim w pracy.
Aha, że są kursy stacjonarne pewnie skuteczniejsze, szybsze etc...No tak są ale ja cenię sobie swoją wygodę. Cenię nagłe pomysły wymagające zrealizowania w tym samym momencie
Żadnych wymówek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz