niedziela, 23 marca 2014

Pas d`excuses


Dawno temu, ale przecież nie aż tak dawno, uczyłam się języka francuskiego. Pięknego, dumnego języka miłości. Języka kraju w którym fotografia jest prawdziwą sztuką. Kraju w którym Minister Kultury w wywiadzie powiedziała, że szukają narzędzi, żeby w mediach były lepsze fotografie. Języka w którym pisał Balzac. Nie będę skrywać się za kotarą fałszywej skromności. Według nie tylko mnie jednego z najpiękniejszych języków świata. Niektórzy mówią, że nauka w las nie idzie. Moja była bardzo delikatna i w las poszła. Poszła i zabłądziła tracąc kontakt ze światem. Minęło kilka lat, ja potrafiłam już tylko z bezbłędnym akcentem powiedzieć "je ne parle pas francais". Kto wie i może tak by zostało i mój talent do wymowy francuskiej pozostałby tylko w sferze wspomnień oraz tego jednego jedynego zdania, które pamiętałam.
Całe szczęście wydarzyło się kilka rzeczy. Pierwsza z nich początkująca cały szereg zdarzeń to to, że przeglądałam stronę pravda.com.ua czytając o sytuacji w moim drugim po Polsce ukochanym kraju. Wtedy zaświtała mi myśl o moim życiu, zmianach, różnych drogach i gdzieś tam pojawił się żal, że jednak ten francuski język tak niedbale został przysypany przez codzienność. Czysty żal, że już w nim nie porozmawiam. Pojawił się tak jak wiele myśli się pojawia. Ta była tylko odrobinę żywsza jednak została trochę głębiej. A jednak z książek nie lubię się uczyć języków. Mogę sobie coś przypomnieć nie na nowo wbić do głowy. Całe szczęście wieczór później spotkałam się z przyjaciółką, która niedbale powiedziała, że wykupiła sobie kurs francuskiego na babbel.com i że może też bym to zrobiła to jak się obie podszkolimy (ona sobie przypomni a ja się nauczę na nowo) będziemy mogły razem się uczyć. I wiecie trochę nieprzekonana weszłam na stronę, przejrzałam i wykupiłam kurs. W tym wypadku miałam łatwo, bo dostałam jasne i klarowne wskazówki, które trafiły na podatny grunt. To wszystko było tak oczywiste jakby samo życie chciało, żebym jednak mówiła w tym pięknym, szlachetnym języku. Odpowiedni temat w odpowiednim momencie. Musiałam tylko za nim podążyć. Zagłębiem teraz poziom A1 i widzę postępy! Umiałabym na nowo przeprowadzić nieskomplikowany dialog, powiedzieć czym się zajmuję i prawdopodobnie zamówić sobie kawę. Jest super! A wszystkim szukającym dobrej platformy do nauki języka tą serdecznie polecam! Kolega w rok, dzięki niej zaczął mówić po hiszpańsku! Poważnie, chociaż nie ukrywajmy On ma wielki talent językowy i spotyka się z hiszpańskim w pracy.
Aha, że są kursy stacjonarne pewnie skuteczniejsze, szybsze etc...No tak są ale ja cenię sobie swoją wygodę. Cenię nagłe pomysły wymagające zrealizowania w tym samym momencie


Żadnych wymówek.

poniedziałek, 3 marca 2014

Hello, Monday!




Dzień dobry, dobry wieczór wszystkim.

W dzień, w wieczór taki jak ten moja energia jest zdecydowanie ponad przeciętna. Ciekawe jak wasza? Moja jest jak energia słońca, w ciągłym ruchu, nieposkromiona, promieniująca daleko, bardzo daleko. Mimo tego, że dobra to nie jest to energia dobra na siedzenie w domu. Wiem, że w domu można robić wiele rzeczy (co wy robicie wieczorami w domu?) ale ja nie jestem najlepsza w robieniu takich wyzwalających energię, pomagających ją spożytkować. A to jest taka dobra, pozytywna energia na działania. A więc działam, tym bardziej by zająć myśli i nie myśleć o Ukrainie, której jestem szczerym orędownikiem. Działam pisząc, czy też raczej umieszczając tutaj pierwszy wpis. Kawałek internetu na moje przemyślenia. Zaznaczony! Już jest mój! Nie oddam. Nie oddam tak łatwo, a z pewnością nie oddam bez walki bo to całkiem cenny i przyjemny kawałek cyberprzestrzeni!